19 kwietnia 2011

Unia Europejska

Zwiazek Socjalistycznych Republik Europy


Bardzo ciekawe spojrzenie na Unię EUROPEJSKĄ.



Jak się mawia "mądry polak po szkodzie". Tylko dlaczego zawsze PO a nie PRZED :-)

Manipulowanie informacją i ogólna dezinformacja narodu polskiego to tylko mała przewaga tych skurwysynów, którzy rozkradają nam OJCZYZNĘ. Bądźmy jednak spokojni, jak papież Jan Paweł II powiedział:

"nie lękajcie się"


... to tylko kwestia czasu, aby znów polski naród zjednoczył się w sile LUDU braci i sióstr.


pozdrawiam

Pomysł na ominięcie zakazu UE.

Żarówki jako "małe urządzenia grzewcze"


Niemiecki przedsiębiorca wpadł na pomysł, jak ominąć zakaz Unii Europejskiej sprzedaży żarówek o mocy większej niż 60 W. Nazwał je minigrzejnikami, a nie źródłami światła

Siegfried Rotthaeuser i jego szwagier produkują w Chinach żarówki o mocy 75 W i 100 W, a do Europy sprowadzają je jako "małe urządzenia grzewcze" z anglojęzyczną nazwa handlową "heatball".




Niezadowolony z unijnego zakazu inżynier Rotthaeuser przeanalizował stosowne przepisy i postanowił wykorzystać to, że zakazane żarówki są bardzo nieefektywne - tylko 5 proc. zużywanej przez nie energii elektrycznej idzie na wytwarzanie światła; pozostałe 95 proc. jest przetwarzane na energię cieplną. Inżynier doszedł do wniosku, że takie urządzenie można legalnie sprzedawać jako grzejnik.

18 kwietnia 2011

Wojciech Gromada, Unii się nie kłania

Certyfikat tradycyjności



Niedawno w Internecie można było przeczytać o bacy, który wytwarza oscypki "bez pieczątki". Ciąg dalszy tej historii na TVN24.

Wojciech Gromada, rzeczony baca mówi:

Wyrok jest niesprawiedliwy, bo nie było wielkiego przewinienia.




Bardzo się niestety myli. Popełnił bowiem najcięższą z możliwych zbrodni: złamał zakaz Najjaśniejszej Matuszki Unii. Mógł przecież gwałcić, grabić i mordować, ale ten zwyrodnialec wybrał produkcję oscypków.

To prawda, złamał prawo. Ale złamał prawo faszystowskie, wprowadzone tylko po to, by Góral co roku płacił tysiąc złotych za urzędniczą inspekcję. Prawo, którego uzasadnienie jest niespójne i nielogiczne. Prawo wprowadzone przez "wszystkoregulujących" biurokratów euromolocha, o których powiedzieć można jedno: Media Markt nie jest dla nich.

Ustawa ta bowiem, jak przy jej wprowadzaniu ogłaszano wszem i wobec, "gwarantuje wyjątkowy i specyficzny smak produktu, wynikający z historii, uwarunkowań regionalnych czy też unikalnej tradycji wytwarzania".

6 kwietnia 2011

Fulford sypie. Zbliżamy się do finału.

Z cyklu "niewiarygodne"



Uwaga – szokujący materiał. Dla ludzi o mocnych nerwach ... ;-)



Benjamin Fulford w rozmowie z Jeffem Rense 30 marca ujawnił kilka faktów, na które ma ponoć dowody. Jeśli jest prawdą co mówi Fulford, to mamy do czynienia z otwartą wojną i można się spodziewać wszystkiego – od zamachów nuklearnych w którymkolwiek z krajów tzw. Zachodu, po kolejne trzęsienia ziemi nawet tam, gdzie ich do tej pory nie było. Przedstawiam w punktach pierwszą część skrótu 40 minutowej szokującej rozmowy.


1. Grupa Fulforda dysponuje dowodem w postaci nagrania z 9 marca (2 dni przed katastrofą), że rodzina Rockefellerów w osobie Jaya Rockefellera wiedziała o tym, że w prefekturze Fukushima wydarzy się katastrofa nuklearna. W nagraniu przedstawiciel Rockefellera, Campbell, oferuje jednemu z polityków japońskich dostęp do zasobów środka czyszczącego skażenia nuklearne w prefekturze Fukushima. Fulford twierdzi, że na podstawie tego nagrania można udowodnić, że katastrofa w elektrowni była przygotowanym zamachem.

2. Młoda kobieta Sakura Ito, córka jednego z czołowych japońskich gangsterów, spotkała się z Fulfordem 10 marca i ujawniła mu, że ustawiła u niego w domu budzik na 11 rano, 11 marca. W tym dniu było wielkie trzęsienie ziemi i tsunami. Przyznała też, że została wysłana przez ludzi pracujących dla Jay Rockefellera.

3. Cztery miesiące przed katastrofą zdecydowano się na umieszczenie paliwa z plutonem w reaktorze numer 3. Zielone światło dał gubernator prefektury Fukushima, mimo, że były sprzeciwy. W Japonii tylko 3 reaktory używają tej wysoce toksycznej mieszanki o nazwie MOX.

1 kwietnia 2011

SLD chce legalnej marihuany

Wreszcie ktoś zaczyna logicznie myśleć...





Posłowie Sojuszu zamierzają złożyć poprawkę dotyczącą legalizacji marihuany do celów medycznych. Dotychczas pod wnioskiem podpisało się 17 posłów.
- Marihuana, podobnie jak inne narkotyki, np. morfina, mogą być stosowane do celów medycznych przy leczeniu różnych chorób. Do użytku na tej zasadzie dopuszczona jest w wielu krajach europejskich. W związku z tym konieczne jest doprowadzenie do takiego stanu, żeby można było marihuanę legalnie stosować jako lek również w Polsce – tłumaczy były minister zdrowia Marek Balicki