14 sierpnia 2014

Forks Over Knives - Widelce ponad noże




Dla chcącego nic trudnego, bowiem taniej i lepiej zapobiegać niż kosztownie i desperacko leczyć :)

Cały film z polskimi napisami, który naprawdę warto zobaczyć dla  poprawy własnego zdrowia, można pobrać z strony poniżej:

http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_widelce_ponad_noze_napisy_pl_download.html


lub zobaczyć na YouTube




Nasze przykładowe posiłki wyglądają obecnie tak:

http://ola1985.blogspot.nl/2014/08/ostatnio-nasze-menu-nie-jest-zbyt.html

pozdrawiam serdecznie


23 czerwca 2014

Rowerowa wycieczka do Amsterdamu



Kiedy dwa lata temu postanowiłem, aby stary rower URAL służył mi należycie, nie sądziłem że będzie on jeździł po Holandii i będę nim robił setki kilometrów na surowej wegańskiej diecie - w tamtym okresie gustowaliśmy jeszcze w tradycyjnej kuchni wypiekając również swój pyszny chleb. Do pracy tam i z powrotem to około 12km  dziennie. Początkowo jeździliśmy 19km dziennie, jesteśmy tutaj równo 4 miesiące a rowery czy to w deszcz, czy też słońce służą doskonale i wcale nie musi to być jakiś drogi sprzęt. Wręcz przeciwnie im prostszy tym mniej zawodny. W imię zasady "w prostocie tkwi piękno" 

O samym rowerze wspominałem kiedyś tutaj:
http://sztudynt.blogspot.nl/2012/08/rower.html


Tak się złożyło, że w ten weekend wypadły nam teoretycznie 3 wolne dni z rzędu od pracy, więc z powodu ładnej aury postanowiliśmy wybrać się na krótką wycieczkę rowerową z Utrechtu do Amsterdamu -  praktycznie wzdłuż kanału :-)



 Pierwsze co na trasie przykuło naszą uwagę ze względu na architekturę to "Prywatny Uniwersytet Biznesu". Brzmi ciekawie i też ciekawą ma zarówno siedzibę jak również historię. 

Odsyłam np. do wikipedii. Mnie szczególnie  zainteresował ten cytat:
"Nyenrode was founded in 1946 by top executives of Dutch multinational companies, such as AkzoKLMPhilipsShell and Unilever. This Nederlands Opleidings Instituut voor het Buitenland (NOIB) was soon named after the thirteenth century Castle of Nyenrode. In 1982 it was recognized as a university by the Dutch government (Universiteit Nyenrode). In 1992 Nyenrode decided to become independent of Dutch government subsidies, because subsidised universities in the Netherlands were not allowed to have a selection process of students".

... ciekawe :-) 



 Wjeżdżamy do Amsterdamu - pamiątkowe zdjęcie
  
 Pierwsze na naszej trasie obrazy kapitalizmu ;-) Prawdopodobnie siedziba znanej marki "Philips".
 Całkiem przypadkowo na trasie oprócz mnóstwa sklepów, biurowców, salonów dostrzegłem siedzibę "Big Brothera" i wielu innych programów zabijających czas spędzając go przed TV.

Dla ciekawych wnętrze tej nieźle prosperującej korporacji można zobaczyć tutaj
 W centrum samego Amsterdamu całkiem pozytywnie i zróżnicowanie dla oka. Kamienice wcale nie muszą być proste, krzywych natomiast można tam odnaleźć dość sporo
 Jadąc uliczkami, witryny mienią się różnościami, wstąp, zobacz, KUP :-)
 Zmierzając w dalszym ciągu do "centrum"
 Plac "De Dam" - centrum, czyli nasz cel podróży
Nasz skromny środek transportu(URAL i ROMET), który na tych ziemiach sprawdza się doskonale a to za sprawą rewelacyjnej infrastruktury rowerowej jaką Holandia bez wątpienia posiada. Koszt pokonanych 100 km  w naszym wypadku wyniósł zero €.

Jedynym kosztem tradycyjnie wypadła opłata za oddanie moczu w jednym z Mc Donald's. Ten przybytek nadaje się idealnie jako czysta, pachnąca ubikacja. (szkoda że nie darmowa)

 Kolejne pamiątkowe zdjęcie, tym razem w tle pałac królewski.
 To zdjęcie szczególnie mi się spodobało :-)
 Widok na plac i tłum ludzi, który o tej porze jeszcze nie był wcale liczny.
 Miły polski akcent, również na tym samym placu.
 Muzeum figur woskowych - czyli znani w wosku odlani.
 W tle dworzec kolejowy.
 Pomysł na miejskie "rabaty" - jak widać można sadzić zjadliwe produkty i to z bardzo dobrym efektem. Ważne, aby to była uprawa współrzędna
 Jeszcze więcej wiejskiej zieleniny w centrum miasta.
 Droga powrotna jedną z wielu ścieżek rowerowych. Gładko jak po stole, po prawej i lewej topole dające przyjemny cień. Ta trasa akurat biegnie pomiędzy kanałem i torami kolejowymi ... dość cichutko, przyjemnie iście rekreacyjnie z dala od smrodu spalin.
Przypadkiem już w samym Utrechcie na zakończenie wycieczki udało się nam posłuchać odrobinę muzyki klasycznej.










W zasadzie nic specjalnego ten Amsterdam, miasto jak jedno z wielu. Kiedy zwiedzałem te miasto 7 lat temu byłem bardziej zachwycony tym przepychem jakie oferuje ta metropolia w której z grubym portfelem się nie sposób znudzić.

Całą trasę pokonaliśmy bez jakiś przystanków na odpoczynek itp. w końcu to tylko 40 km w jedną stronę. Jedynym dyskomfortem jaki nas obojga dręczył to dosyć niewygodne siodełka rowerowe. Moja rada odnośnie tego kraju, jeśli chcesz zwiedzać i zobaczyć naprawdę cudowne miejsca to warto wsiąść na rower i jechać przed siebie - ten kraj potrafi zaskakiwać urokiem często dosłownie "BAJKOWYM" Mentalność społeczeństwa holenderskiego to coś co trzeba poczuć: uprzejmość, poszanowanie i pozytywne nastawienie wobec każdego, czy to obcokrajowiec, czy też rodowity holender - prawie wszyscy równi ;-)

Nas osobiście ciągnie jednak w "dziką" piękną polską naturę, tam mamy zamiar dać przykład, jak można zdrowo i szczęśliwie żyć na własnym skrawku ziemi, bez tego chorego systemu który niestety nas zniewala.


pozdrawiam serdecznie


PS. Oboje odżywiamy się tylko surowym roślinnym pokarmem, im dłużej stosuję ten sposób odżywiania tym bardziej jestem pozytywnie zaskoczony efektami pod postacią wręcz kwitnącego zdrowia. 

21 czerwca 2014

Witarianizm - moje naturalne pożywienie

Naturalny, zdrowy sposób odżywiania.


Posiłki "główne" bo inaczej ciężko mi to sklasyfikować. Po prostu lubię w większości na słodko czyli owoce a staram się dziennie dla odmiany smaku zatopić zęby w czymś warzywnym z nutką różnych ziół czy dodatków typu czosnek, cebula. 


awokado, pomidor, szpinak, kiełki gryki

sałata lodowa, pomidor, szpinak, papryka, słonecznik 

pomidor, brokuł, sałata lodowa, pieczarki, kiełki cieciorki, cebula















Oprócz tego w ciągu dnia zjem np. banany, jabłka, daktyle, figi, etc.

Ktoś powie, że z takiej porcji to człowiek długo nie pociągnie i nie ma sił. Okazuje się wręcz odwrotnie, nie brakuje mi sił, kondycja z dnia na dzień lepsza ciało się oczyszcza, odbudowuje. Dla prostego zobrazowania jak to rośliny mogą być podstawą diety, najlepiej w naturalnej formie prosto z natury, bez żmudnych i zbędnych obróbek zarówno termicznych jak i mechanicznych, przytoczę przykład żubra.

Żubr to całkiem spore zwierze, równie dobrze mógłbym dać tutaj przykład, słonia, goryla i innych roślinożernych potężnych silnych zwierząt.


Żubry zjadają wiele gatunków roślin. Podstawę diety stanowią rośliny zielne i trawy (70-90% całości pokarmu), znajdowane na dnie lasu i na zrębach oraz na łąkach i polach uprawnych w jego pobliżu. Niechętnie zjadane są turzyce o ostrych liściach. Uzupełnienie diety, zwłaszcza w okresie późnej zimy i wczesną wiosną, stanowi kora oraz pędy niektórych drzew i krzewów. Szczególnie chętnie spałowany jest dąb, jesion i grab[4][8]. Ponadto zimą zjadane są żołędzie[4] i kasztanypotrzebne źródło. W Bieszczadach poza okresem wegetacyjnym ważnym pokarmem są zimozielone liście jeżyn[8].

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBubr 

pozdrawiam serdecznie.

10 czerwca 2014

Arnold Ehret - przemilczany


Arnold Ehret (29 July 1866 – 9 October 1922)

Zachęcam do lektury i przestudiowania ciekawej treści. 

Strona w języku polskim

Film w języku angielskim.



pozdrawiam serdecznie
seweryn student



1 czerwca 2014

Farenhejt czy Celsjusz



źródło: http://automationwiki.com/index.php?title=Temperature_Scales



Tak sobie siedzę i rozmyślam nad jednym nurtującym mnie ostatnio zjawiskiem. Mam na myśli temperaturę, która jest odczuwalna przez większość organizmów żywych dość "świadomie". Z kolei dla naszej systemowej świadomości(życia codziennego) opisano ją za pomocą cyfr i kilku przyjętych nieco różniących się od siebie skali. Różnica nie znaczna, w końcu to tylko cyfry jakie każdy z wielkich badaczy wybrał sobie za ten "właściwy"


Jednym z autorytetów którego skala u nas jednak się nie przyjęła był:
Fahrenheit urodził się jako syn kupca Daniela Fahrenheita i jego żony Concordii, z domu Schumann, pochodzącej ze znanego rodu gdańskich przedsiębiorców. Rodzina Fahrenheitów wywodziła się prawdopodobnie z Hildesheim[2]. Dziadek fizyka w 1650 r. przybył do Gdańska z Knipawy – jednego z trzech miast wchodzących w skład Królewca.
Daniel Gabriel był najstarszym z piątki dzieci, które dożyły wieku dorosłego. Po śmierci rodziców opuścił Gdańsk i przeniósł się do Holandii, a w roku 1717 osiedlił się w Hadze. Od roku 1718 nauczał chemii w Amsterdamie, zaś w 1724 został członkiem Towarzystwa Królewskiego w Londynie. Zarobkowo zajmował się wyrabianiem termometrówbarometrów orazwysokościomierzy. Jako pierwszy zastosował w termometrach rtęć. W 1725 opracował termometryczną skalę Fahrenheita. W 1721 opisał zjawisko przechłodzenia wody. Stwierdził także zależność temperatury wrzenia wody od ciśnienia.
źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Gabriel_Fahrenheit


To ciekawe zjawisko ma wpływ nie tylko na życie danego organizmu, ale również za smak danego produktu spożywczego. Opisał to zjawisko francuski chemik Louis Camille Maillard. 

Temu zagadnieniu z chęcią bym też poświęcił chwilę uwagi, bo ot co również temat ciekawy dyskusji.




Drugim z kolei znanym mi badaczem temperatury był:
Anders Celsius urodził się 27 listopada 1701 r. w Uppsali w rodzinie uczonych. Jego obaj dziadkowie byli profesorami – matematyki (ze strony ojca) i astronomii (ze strony matki). Również ojciec Andersa, Nils Celsius, był profesorem astronomii. Talent i rodzinne tradycje sprawiły, że Anders Celsius został profesorem astronomii naUniwersytecie w Uppsali w wieku 29 lat, w 1730 r. Ponieważ jednak w całej Szwecji nie istniało wówczas żadne duże obserwatorium astronomiczne, Celsjusz udał się w podróż po Europie, odwiedzając m.in. obserwatoria w NorymberdzeRzymie i Paryżu.
W 1734 r., kiedy Celsius zawitał do Obserwatorium Paryskiego kierowanego przezJaques'a Cassiniego (1677–1756), syna wielkiego Włocha, który osiadł we Francji,Gian Domenico Cassiniego (1625–1712), wciąż żywa była dyskusja pomiędzy zwolennikami Newtona i wyznawcami Descartesa. Otóż uczeni się spierali, jak bardzo kształt Ziemi odbiega od idealnie kulistego. W końcu Francuska Akademia Naukpostanowiła wysłać dwie ekspedycje w dwa skrajne miejsca na kuli ziemskiej – w okolicach równika (Peru) i w pobliżu bieguna (Laponia) – by na drodze pomiarów ustalić, jak bardzo Ziemia jest wybrzuszona na równiku (albo: spłaszczona na biegunach). Pomiary geodezyjne miały określić, ile wynosi – w jednostkach długości – stopień szerokości geograficznej w każdym z miejsc. Kierownikiem wyprawy do Laponii mianowano francuskiego uczonego Pierre'a Louise'a Moreau de Maupertiusa (1698–1759). Jego asystentem został Anders Celsius. Ekspedycja, rozciągająca się na lata 1736–1737, potwierdziła spłaszczenie kuli ziemskiej na biegunach (choć nie pogodziła zwolenników nauki angielskiej i francuskiej), a Celsiusowi przyniosła w kraju rodzinnym sławę. "

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Anders_Celsius

Tak czy siak to tylko cyfry, zarówno w pierwszym, jak i  w drugim przypadku. Tutaj mam na myśli skalę określającą wartość temperatury zaproponowaną zarówno przez jednego jak i drugiego Pana. Co dla mnie najistotniejsze to fakt, że z jakiś tam dziwnych powodów my ludzie musimy gotować wodę, potrawy i inne produkty będące często głównym przez nas przyjmowanym pokarmem. 

Idąc dalej można przygotowywać posiłek na parze, następnie smażyć czy to w płytkim, czy też głębokim oleju by ostatecznie tuż przed fazą zwęglania spróbować coś wyczarować na modnym jak "taniec z gwiazdami" grillu - ach gdzie się podziały te rodzinne ogniska.

Czy termiczna forma obróbki żywności jest nam tak naprawdę potrzebna? Czy człowiek w ogóle musi przetwarzać naturalny produkt, aby go spożywać? Czy musimy tracić aż tyle energii tylko po to, aby zapełnić nasze brzuszki pokarmem w dużej mierze przetworzonym(gotowanie, smażenie, pieczenie)?

Przecież natura nam dała doskonały system do "przetwarzania" żywności ... czyli paliwa potrzebnego nam prawdopodobnie do podtrzymywania funkcji życiowych naszego organizmu....

Mamy usta, zmysł smaku, język, pełną buzię zębów, bardzo przydatne podniebienie i dalsze etapy dość skomplikowanego układu pokarmowego na których postępuje proces trawienia, czyli przyswajania wartości energetycznych z dostarczonego produktu. 

W tej chwili w moim przypadku za paliwo służą mi suszone daktyle(prawdopodobnie na słońcu, tak podaje napis na etykiecie). Czy ta słoneczna energia zmagazynowana w owocu może posłużyć mi za paliwo? Czy na drodze do jej przyswojenia potrzeba mi tego całego systemu z transportem "jedzenia" na tysiące kilometrów włącznie. Spalając przy tym hektolitry ropy, angażując w to setki osób, etc - istne marnotrawstwo energii. Na domiar wszystkiego każdy z nas jeszcze zapragnie przetworzyć dany produkt piekąc, smażąc, miksując, gotując itd. 

Oczywiście cieszyłbym się stokroć mocniej zajadając zamiast daktyla, który przebył daleką drogę, chociażby jabłka z własnego ogrodu, ale póki co w wielkim betonowym mieście to jedynie produkty kupieckie mogę spożywać a dzięki nim żyć i pracować. Mimo wszystko Ola w miarę wolnego czasu postarała się i zasadziła ogórki, szczypiorek i pietruszkę. Wspólnie pod jednym dachem będzie to nasze skromne jedzenie nam towarzyszyć możliwe że zasadzimy jeszcze coś co rośnie dzięki słońcu, wodzie i daje smaczny owoc.

Naturalny ekosystem to zdrowy organizm i zdrowy świat. W naszym życiu zabrakło już tej naturalnej drogi którą energia może właściwie przebiegać i wzrastać z każdym następnym dniem ku lepszemu zarówno w otoczeniu jak i w nas samych eksponując się pod postacią zdrowego ciała i radosnego usposobienia. 

Wracając do tematu samej temperatury to każdy z nas wie, że "wysoka" temperatura wyrządza nam wielką krzywdę... doskonale to znamy chociażby z kuchni, albo bardziej subtelnej formy jaką jest np. gorączka. Tutaj wystarczy nam te "kilka kresek" i organizm wypada z rytmu jaki określamy mianem "prawidłowa ciepłota ciała" a na spotkanie przychodzi nam gorączka, następnie lekarstwa a w ostateczności często specjalista.

Zatem skoro temperatura ma tak wielki wpływ na nasz organizm to dlaczego żywe jedzenie dla żywego organizmu traktujemy temperaturą, której sami się boimy i nie przetrwalibyśmy w jej otoczeniu przez znaczny okres czasu - zależnie od tego jakiej wartości by była.

Podobno białko "ścina" się już w temperaturze 42'C, tylko co to znaczy? Kogo z nas w ogóle interesuje czym są owe "białka" i dlaczego powinniśmy je spożywać? W końcu jedna z głupszych kampanii "pij mleko, będziesz kaleką" ma waśnie na celu zwiększenie popytu na mleko(biały martwy napój) czyli to tajemnicze komercyjne białko. Jak reagują z białkami różne inne spożywcze substancje jakie serwujemy w procesie przygotowania naszego posiłku(miejmy ciągle na uwadze, że pod postacią słowa posiłek mam na myśli "paliwo", czyli substancje pozwalające podtrzymywać procesy życiowe naszego organizmu)

My tak naprawdę nic chyba nie wiemy, choć pewnym jest dla mnie, iż człowiek jest tym co je. Oczywiście nie wolno tego przyjmować bezpośrednio i dosłownie, bo nie staniemy się przecież świnią od jedzenia jej mięsa, ale niestety nasze ciało na pewno z tego paliwa nie zyska zbyt wiele dobrego.

W ogóle mam ostatnio wiele myśli w okół idiotyzmu jakim jest proces przygotowywania samego posiłku, bo przecież w wszelkie potrzebne narzędzia do przetworzenia materii organicznej pochodzenia roślinnego nasz organizm jest wyposażony. Zatem po co ślęczeć nad garami, przy desce do krojenia, mikserze do miksowania itd. Oczywiście w dzisiejszej dobie wszystko to za nas chętnie zrobi najnowszy/najlepszy/oryginalny i nowy "robot kuchenny", co  nie zmienia jednak faktu, że te kupę plastiku tez ktoś obsłużyć musi a przede wszystkim ktoś musi na ten tandetny wynalazek zarobić a następnie wyrzucić na śmieci, albo też wyczekiwać jego rychłego końca sprawności fizycznej w skutek upływu okresu gwarancyjnego. 

.... OSTATNIO MODNE PROGRAMY w  telewizji typu "Kuchenne Rewolucje" - to nic innego jak robienie wody z mózgu. Przecież samo słowo "PROGRAM" to z definicji:


1. «plan zamierzonych czynności, przedsięwzięć itp.»


źródło: http://sjp.pwn.pl/slownik/2572576/program


Ludzie jednak uwielbiają być programowani, oni płacą dosłownie za wykonywanie instrukcji. Człowiek zaprogramowany nie czuje odpowiedzialności, bowiem to przecież nie on wymyślił taką modę, on tylko poszedł tym kierunkiem. Przeciętny człowiek dzisiaj nie myśli, bo myślenie to już zbyt wielki wysiłek a przecież po pracy człowiek już taki przemęczony, że jedyną formą rozrywki staje się programator(odbiornik komercyjnych stacji, nadających obraz i dźwięk w celu zwabienia potencjalnego klienta-konsumpcjonistę do własnej pułapki). Dalej to już wszyscy sami dobrze wiemy jak sprawy się mają ;-)



Po co człowiek poświęca temu wszystkiemu tak sporo czasu, kiedy wyrwana prosto z ziemi marchewka umyta w źródlanej studziennej wodzie zjedzona należycie stanowi szybkie i dosłownie o niebo lepsze źródło zdrowej energii pozwalającej cieszyć się nam pełnią zdrowia. 

Za dużo popełniamy podstawowych błędów, jednak bez uświadomienia sobie faktu jak wiele ich na co dzień popełniamy nie jesteśmy niestety w stanie poprawić czegokolwiek w naszym zabieganym, nieświadomym życiu będącym swoistym "wyścigiem szczurów".


Po co czekamy aż zupa ostygnie a nie zajadamy się jeszcze bulgoczącą stojącą na ogniu? 

Człowiek po dziś dzień nie potrafi prawidłowo spożytkować energii, która go zewsząd otacza. 

Pozdrawiam serdecznie



26 maja 2014

Surowo - wegański witarianizm

QUO VADIS?




Od pierwszego stycznia roku pańskiego 2014 postanowiłem zrobić dalszy krok w odżywianiu i zacząłem się odżywiać wyłącznie surowymi produktami czyli takimi, które nie są poddane obróbce termicznej powyżej 42'C. 

Tym sposobem zorientowałem się, że jak do tej pory będąc tylko "weganinem" mogłem jeszcze kilka półek w przeciętnym markecie odwiedzić, tak obecnie pozostało mi naprawdę wąskie spektrum produktów możliwych do kupienia w komercyjnym przybytku przeważnie obcego kapitału. 

Postanowiłem spróbować tej diety nie ze względu na to by stać się odmieńcem wśród towarzystwa, bo niestety takie są fakty. Gdziekolwiek wspominamy o tym co spożywamy wywołujemy dziwne reakcje u ludzi pod postacią szczególnie wielkiego zdziwienia - jak można żyć nie gotując, nie jedząc mięsa, produktów mącznych(chleba), produktów mlecznych, słodyczy, ciast, jajek, makaronów itd.

Na taki rodzaj diety przeszedłem świadomie pragnąc sprawdzić na samym sobie ile jest prawdy w kolejnych kłamstwach, które serwuje nam ten piękny system(życie) zbudowane na glinianych nogach kolosalnego kapitalizmu utopionego w zupie demokracji skutecznie narzucanej przez media i inne tego typu "ogłupiacze".

14 maja 2014

Dzień WOLNY


Dzisiaj wypadł mi dzień wolny w pracy, odrobinę mnie to cieszy a z drugiej strony smuci. Cieszy mnie dlatego, że pogoda jest ładna za oknem i mogę zrelaksować swoje myśli nie uczestnicząc w pracy, która to do przyjemnych nie należy - szczególnie kiedy robi się coś tylko dlatego, że się musi i to właśnie powód mojego smutku.


Któż z nas nie chce być wolny? Ja osobiście bardzo tego pragnę, gdyż jedyna wolność jaką w życiu mogłem przeżyć to był stan zarówno umysłu jak i ciała w młodym wieku PRZED szkolnym - czyli mam na myśli cały ten okres, który nastąpił przed przystąpieniem wbrew własnej woli do uczęszczania codziennie(przez 5 dni w tyg.) do zmyślnego budynku pod batutą ministerstwa edukacji narodowej. 

Wszystko co wydarzyło się wcześniej było wolnością, cudem życia, sensem poznania, ciekawością nieznanego oraz samą  inspiracją dla poznania. Wychowany na wsi w kochającej rodzinie, nie miałem wcale źle. Miałem wszystko czego potrzebowałem. Przede wszystkim ogród i zawsze dostatek warzyw i owoców. Mnóstwo natury i tą dziecięcą ciekawość oraz wiarę (trochę ślepą, ale ona zawsze działała i ciągle działa) 

W dniu dzisiejszym podziwiając słonko za oknem 
znalazłem taki oto materiał filmowy: 



Ja osobiście doskonale sobie zdaję sprawę z faktu, iż wszystko to co mówi bohater tego filmu jest prawdą i nie mam wątpliwości w realność zjawisk płynących bezpośrednio z przekazu tego "odważnego" człowieka. 

Jak tylko możliwe staram się zawsze przypominać to fajne porzekadło:

"Płyń pod prąd, bo z prądem płyną tylko śmieci"

- Wisła

Wracając do pojęcia wolności i pracy samej w sobie to można powiedzieć jedno jest pewne. 

"Arbeit macht frei" 



- gdybym nie znał "historii" i nie uczestniczył w obowiązkowej w tamtych czasach wycieczki do tego miejsca, ta fotografia nie budziła by we mnie negatywnych emocji. Zmieniło się tylko otoczenie i wystrój tego światowego bankietu - którego niestety większość ludzi nie jest kompletnie świadoma.

His­to­ria to uz­godniony zes­taw kłamstw.



W moim przypadku zmusiłem się tym razem sam, aby zacząć pracować na czyjeś wygody pod pojęciem wspólnego dobra. W układzie  którym miliardy istnień ludzkich jest uciskanych przez tych co się rozpychają, mogę sobie w dzisiejszych czasach co najwyżej oblizać talerz po torcie, który wcześniej już oblizały porzucone przez ludzi zwierzęta. 




Nie ma co narzekać, w moim przypadku ceną wolności jest niewielka kwota, szczególnie tych co zajmują te wyższe szczeble. Bagatela 50 000 zł to cel który w dniu dzisiejszym gwarantuje mi wolność w zdrowiu, szczęściu i radości po kres mojej błogiej starości. To cena za przyszłość, którą podjąłem się skolekcjonować po tym jak przez przeszło 5 lat kolekcjonowałem wiedzę i szukałem drogi ku wolności, eksperymentując na własnym ciele, często stając na pograniczu poznania tej tajemniczej kostuchy.

Szczególnie w tym pogodnym dla mnie dniu jakim jest dzień wolny i dodatkowo PEŁNIA KSIĘŻYCA dziękuję mojej rodzinie, która znosiła długi czas moje tak odmienne podejście do życia. Wypadało się i wstydzić za syna, który siedzi na d**e i nic nie robi 

- NIE PRACUJE, NIE ZARABIA, NIE PASUJE DO SYSTEMU

Nie pracowałem, bo nie widziałem sensu uczestniczyć w tej zbiorowej, nieświadomej orgii wszechobecnego konsumpcjonizmu i wyścigu szczurów, gdzie wygranych niestety brak. Ponieważ w własnym życiu zauważyłem jedną zależność, mianowicie im mniej mam tym więcej mogę dać. Znalazłem po długim czasie, po poznaniu wielu genialnych osób - pozdrawiam wszystkich, którzy przyczynili się do mojego szczęścia. Znalazłem drogę do szczęścia, która jest banalnie prosta i dostępna dla WSZYSTKICH, którzy tylko NAPRAWDĘ PRAGNĄ żyć w szczęściu, miłości, radości będąc wolnym na własnej ziemi, na którą pieniądze w moim przypadku właśnie "ciężko" zarabiam.


Mam nadzieję, że swoją osobą uda mi się również wiele wspaniałych ludzi uszczęśliwić. Sposób na życie w szczęściu i zdrowiu jest jak przypuszczałem banalny, znalazłem go jednak tylko dzięki "odwadze" i poszukiwaniu wszędzie tam gdzie większość nie ośmieli się zajrzeć. 

"Kiedy mędrzec wskazuje księżyc, idioci patrzą na palec. "

Całkowicie zapominamy o naturze, bowiem stanowiący element całości obiekt, jakim nie da się ukryć jesteśmy, chcąc nie chcąc musi wpływać na otoczenie w jakim się znajduje i vice versa :-) 




Wiara w polski naród w moim przypadku jest tak samo prawdziwa i wymowna jak rzeczywistość poniższego tłumaczenia słów. 



Jestem bacznym obserwatorem, co pozwala mi na zachowanie bezpiecznego odstępu od "popadnięcia" w tryba tej demokratycznej maszynki do mięsa, niszczącej wszystko co w życiu najcenniejsze - przede wszystkim prawdziwą miłość i więzi rodzinne. 

Dzisiaj wszyscy są tak zapracowani, że piękno jakim jest wychowanie własnego potomka odstępujemy często obcym ludziom. Płacimy za opiekunki dla dziecka, żłobki, aż wreszcie wysyłamy tam gdzie trzeba, czyli do szkoły. 





Słonko powoli zachodzi za chmurki - które w przypadku tego kraju są jakby na "zawołanie" Wszystko tutaj działa prawidłowo i w swoim odpowiednim czasie. Będąc tutaj 6 lat wcześniej obserwowałem ten naród z kompletnie innej strony zwierciadła. Byłem nieświadomym konsumentem popadającym powoli w WIR jego następstw. 

Swoją drogą zachęcam wszystkich do gruntownej zmiany i rewizji własnego życia. Najprostszą metodą dającą ogromne korzyści jest zwyczajnie zmienić dietę. Bowiem jesteśmy tym co jemy, warto jeść energię słońca niż cierpienie i strach rzeźni. Polecam szczególnie, już sporo o tym na blogu u mnie było



pozdrawiam
seweryn student


PS. Jeśli ktoś potrafi w jakiś sposób mi pomóc tzn. przyśpieszyć proces nabycia skrawka ziemi, będę wdzięczny za kontakt. :-)



26 kwietnia 2014

KING's DAY - UTRECHT 2014




http://www.holland.com/us/tourism/interests/kings-day-us.htm


Jestem dumnym Słowianinem, kochom Ślonsk - szanuja rodzina i wszystki istoty żywe a obecnie robia w XXI wieku po (odzyskaniu niepodległości ) na obczyźnie przez pośrednictwo pracy, żeby w Polsce być może założyć wreszcie rodzina, zarabiając euro w pomarańczowym kraju po tym jak bez wojna ludzie życi oddowali za tyn mój kraj co DONALD sprzedoł do hameyrki . 

Dziś mamy święto króla więc przypadł mi dzień wolny w pracy.







- dziwny tyn świat








15 kwietnia 2014

Wracam(y) do "PRACY"

Stojąc okoniem





Hitler podobno chciał dobrze - gdybym tylko znał fakty, czyli to co zajść musiało. Wszystkie te wspominane przez historię wynaturzenia i zbrodnie,  wówczas bym mógł świadomie wybrać swoją pozycję wobec tego zagadnienia będące zbrodnią obrzydliwą a mimo to przypisywaną szczególnie jednej osobie.

  Tym czasem opierając się głównie na historii spisanej mogę snuć tylko domysły na temat tego co się wydarzyło i jak wiele okrucieństw ludzkość musiała doświadczyć, abym mógł się obecnie zastanawiać czemu to służyć miało i jakim echem odbija się na następnych pokoleniach, poczynając od "tamtych dni". Nawet w słowach "Arbeit macht frei" tak mrocznie kojarzonych przez większość, sam usilnie doszukuję się pozytywu i prawdę widzę jeśli tylko jej w sercu głęboko pragnę. 


Obecnie po dłuższej przerwie(jak dla mnie) wróciłem do "cywilizacji" i dzięki jej zdobyczom mogłem podłączyć się ponownie do sieci. Po skolekcjonowaniu ogromnej ilości wiedzy zarówno teoretycznej jak i praktycznej postanowiłem wspólnie z moją  ukochaną partnerką, własnymi rękami(dosłownie) zapracować na swój skrawek RAJU, o którym będę w kolejnych wpisach informował a w miarę pytań rozwijał tematykę i namawiał serdecznie wszystkich do wiosennych zmian nawyków.

Od nowego roku 2014 jestem na surowej diecie, praktycznie 100% surowego . Przeszedłem od początku tego okresu coś genialnego - poznając tym sposobem ludzkie możliwości, oraz doskonałe działanie cudownego tworu jakim jest ludzki organizm.System okazuje się prosty, wręcz banalny - wystarczy być rozumnym i nie dać się skusić, ni zwieść  na "złą" drogę;-)

Pracujemy już drugi miesiąc, do Holandii przybyliśmy 25 lutego. Podjęliśmy się jak większość emigrantów ciekawej przygody - pracując z przeróżnymi ludźmi poznając to przedziwne otoczenie i kulturę holenderską, cieszymy się niezmiernie iż cel naszej zarobkowej wyprawy jest tak szczytny i różni się diametralnie od większości ludzi przyjeżdżających tutaj do pracy. Nasz wkład pieniężny będzie dawał co roku ogromny zysk i procent, niezależnie od koniunktury na rynku, niezależnie od kursów walut i kompletnie niezależnie od systemu jaki rządzi obecnie światem.

Bardzo  tęsknimy do polskiej natury i wymarzonego własnego skrawka ziemi gdzieś z dala od cywilizacji, gdzie nawet gmina nie ma zamiaru przeprowadzić elektryfikacji, ni poprowadzić kanalizacji - nie mamy wielkich wymagań - liczy się przestrzeń i wolność.

Chcemy żyć w naturze ... z naturą i dla natury, stwarzając piękny ogród, budując ciepły cudowny domek, wychowując poczęte w miłości dzieci karmiąc siebie zdrowiem z natury. Stworzymy piękny rajski ogród w oparciu o doświadczenie zainspirowane parmakulturą, ekologicznym budownictwem i wszelkimi przeróżnymi ciekawymi sprawami o których wspominałem na moim blogu.


 Z krzywego pokoju pozdrawiam serdecznie
seweryn





20 stycznia 2014

Wiek Głupoty - film dokumentalny

XXI wiek to okres skoncentrowanej głupoty - sami sobie winni jesteśmy.







Kolejny bardzo dobry film obrazujący nasz świat w obliczu pogrążającej się katastrofy gatunku ludzkiego. Społeczeństwo polskie zdaje się jeszcze nie do końca rozumieć, iż to nie są bajki, ani zmyślne scenariusze wyreżyserowane na potrzeby kinematografii. To co zobaczymy w tym filmie to jak najbardziej autentyczne zjawiska, które działają destruktywnie na cały organizm, jaki wspólnie z wszystkimi istotami żywymi, oraz materią nieożywioną stanowimy.



Ten wielki organizm(planeta ziemia), tętniący nieustannie życiem pozostaje nieobojętny wobec naszych czynów, każdy z nas stanowi ogniwo tego pięknego świata, który nam stwórca podarował pod opiekę. Nie bądźmy zatem obojętni wobec tego cudu natury, jaki pozwala nam doświadczać najwspanialszego zjawiska jakim jest ŻYCIE. Żyjmy i pozwólmy żyć innym, dbajmy o nasze otoczenie, aby zawsze było naturalne i bogate w życie pod postacią przeróżnych organizmów, małych, dużych, latających i tych żyjących zarówno w ziemi jak i wodzie.

Zastanówmy się, czy krocząc dalej tą destrukcyjną drogą przepełnioną rządzą pieniądza, bogactwa i wszelakich dóbr materialnych, pozostawimy przyszłym pokoleniom godne warunki życia. Obecnie ekologia stanęła na równi z terroryzmem, piętnuje się wszystkich tych, którzy w obronie naturalnych bogactw mają odwagę wyjść przed szeregi i często narażać swoje zdrowie, życie a często wolność, tylko po to aby twój wnuk, syn, córka rodzona, których kochasz z całego serca miało podobnie jak my za młodu dostęp do naturalnych zasobów pod postacią lasów, łąk, zalewisk - tętniącej życiem natury.



Przyszłość i dobro naszych dzieci spoczywa głównie w naszych rękach. Zacznijmy wreszcie działać, poczynając od i siebie samych, dając siłę i wiarę wszystkim w około.





pozdrawiam serdecznie

Copyright © sztudynt - Blogger Theme by BloggerThemes