6 maja 2013

PIEC RAKIETOWY - gliniany garnek

Pieczenie chleba w glinianym garnku




Pieczenie swojskiego chleba zaczęło mnie fascynować od momentu kiedy zbudowałem swój pierwszy piec chlebowy. Niestety piec chlebowy miał jedną solidną dla mnie wadę. Wymagał ogromnej ilości paliwa pod postacią drewna, którym naturalnie jest opalany. Jego przewaga natomiast, to całkowicie gliniana konstrukcja. Proszę mi wierzyć, w glinianym piecu chleb i inne wypieki, pieką się naprawdę nieporównywalnie smaczniejsze względem wypieków z każdego innego blaszanego pieca.

Następnie powstał piec rakietowy, który zbudowałem z czystej ciekawości wobec tej rewelacyjnej i prostej konstrukcji. Postanowiłem spróbować w nim wypiekać chleb, okazało się to jak najbardziej możliwe. Do tej pory piekłem chleb w różnych naczyniach. Wpierw była to stara gliniana makutra, która niestety w skutek częstych zmian temperatur po prostu pękła, ostatecznie rozsypując się na drobne kawałki.

W następnej kolejności z braku innych tego typu glinianych naczyń, zacząłem używać garnka emaliowanego. Gdybym posiadał odpowiednich rozmiarów garnek żeliwny, na pewno bym po dzień dzisiejszy w nim wypiekał chleb, jednak takiego nie posiadałem i wypadało coś wymyślić.





Emaliowany garnek(na powyższej fotografii) początkowo sprawował się wyśmienicie, jednak z czasem pod wpływem wysokiej temperatury trochę się zdeformował. Dno stało się wypukłe, miejscami emalia odprysnęła i trochę się tym faktem zasmuciłem. Ponieważ bardzo cenię sobie własne zdrowie postanowiłem zaprzestać piec chleb w tym naczyniu. Nie jestem do końca przekonany, czy pod wpływem bardzo wysokiej temperatury jakieś związki tej uszkodzonej emalii nie przedostają się do pieczonego chleba.


Postanowiłem więc wziąć sprawy w swoje ręce i ulepiłem sobie swój własny garnek do pieczenia chleba. Gliny mam pod dostatkiem - pierwotnie miał z niej powstać kolejny piec - więc zabrałem się do roboty i wykleiłem dość solidny garnek.



Później tym samym sposobem ulepiłem dość masywne solidne wieko, które ku mojemu zdumieniu wyszło całkiem nieźle. Zapomniałem jedynie, iż glina podczas schnięcia nieco zmniejsza swoją objętość, więc wieko wyszło trochę za małe, ale jak na pierwszy raz wyszło całkiem pozytywnie.



Wysuszyłem garnek oraz wieko, wpierw w pomieszczeniu w temperaturze pokojowej a następnie na podwórku w promieniach słonecznych. Do tej pory wszystko szło po mojej myśli. Postanowiłem jednak nie wypalać moich glinianych tworów, ani w żadnym piecu, czy też tradycyjnym sposobem "w dole". Nie miałem akurat dostępu do trocin, nadmiaru chrustu, by spróbować wypalić w dole, ani też żadnych innych środków, jak chociażby palnik - butla z gazem i prosta konstrukcja pieca z cegieł.


Zdecydowałem się więc na wygrzanie garnka tuż nad płomieniami pieca rakietowego. Po cichutku liczyłem na pozytywny rezultat takiego działania, ale rzeczywistość spłatała mi figla. Trochę działałem w pośpiechu i postawiłem garnek od razu nad palenisko, bowiem grube dno wydawało mi się być właściwe do wypieczenia w ten sposób chleba - używając wcześniej garnek emaliowany stosowałem stary kafel - pozostałość po piecu kaflowym. Postawiłem więc mój gliniany garnek na solidny ogień, odczekałem kilka minut aż się nagrzeje, włożyłem do środka chleb i ...



... niestety garnek pękł. Garnek nie posiadał na całym obwodzie równomiernej grubości ścianki, lepiłem to ręcznie, toteż zastanawiam się czy nie była to główna przyczyna tego zdarzenia. Jestem amatorem, jeśli chodzi o garncarstwo, więc nie załamując się zbytnio postanowiłem używać garnek mimo pęknięcia.




Pierwszy chleb w moim glinianym garnku wypiekł się doskonale co widać na poniższej fotografii.




Pęknięcie było na tyle słabe, że garnek ciągle stanowił jedną bryłę. Na poniższej fotografii widać, iż mąka dosyć mocno się przypaliła, dlatego w trakcie pieczenia podstawiłem pod garnek kafel - stosowałem go również pod garnkiem emaliowanym - który ostatecznie zapobiegł spaleniu się chleba od spodu, kiedy góra jeszcze była niedopieczona.




Po kolejnym pieczeniu chleba, niestety garnek pękł całkowicie. Rozłupał się dosłownie na dwie części i tym samym musiałem coś z tym zrobić, aby nie wracać do pieczenia chleba w garnku emaliowanym. Postanowiłem najzwyczajniej wygrzebać w rupieciach drut stalowy i za pomocą niego zrobić dwie opaski, które obie części garnka trzymały solidnie w całości.




Tak przygotowany garnek, powrócił do działania spełniając doskonale swój obowiązek.




Tak prezentuje się całość mojego piecyka w którym wypiekamy sobie chleb żytnio-pszenny na swojskim zakwasie. Widoczna na fotografii aluminiowa chochla, służy mi do wygarnięcia niewielkiej ilości popiołu jaki pozostaje po wypieku dwóch bochenków.



Kolejny chlebek w trakcie pieczenia.




Małe zbliżenie na już prawie gotowy chleb, który pachnie i smakuje naprawdę wyśmienicie - tego smaku nie zamieniłbym już na żadne chemiczne sklepowe gówno, opatrzone etykietą na której widnieje napis "chleb". Glina którą wykorzystałem do budowy zarówno pieca, jak również garnka pozyskałem sam. Kopiąc zwyczajnie dziurę w ziemi, następnie prostym sposobem oczyściłem glinę i tak oto dosłownie za darmo mam dosyć ciekawy, a przede wszystkim TANI w eksploatacji piec chlebowy, który służy mi już spory kawał czasu.


Chleb już wyjęty z pieca, pozostała brązowa i przypalona miejscami mąka daje się zwyczajnie zeskrobać, np. twardym pędzlem, albo czymkolwiek byle drewnianym(może być dębowa gałązka rozgryziona na końcu).



Na sam koniec prezentuję bardzo ładnie wypieczony chlebek w tej jakże śmiesznie prostej konstrukcji w której niema się co zepsuć. Jeśli się jednak coś popsuje to naprawa jest banalnie prosta i nie wymaga ani fachowca, ani też gotówki. Piec ten prądu nie potrzebuje, gazu nie używa, kosztował zero złotych a chleby piecze o niebo lepsze niż wszystkie piekarnie w okolicy razem wzięte.





POLECAM
JAK TANIO ZDROWO ZJEŚĆ
ZA DARMO KAPUSTĘ
W MAJU

|
|
\/

NATURALNE JEDZENIE
TWOIM LEKARSTWEM




pozdrawiam i życzę smacznych wypieków.

2 komentarze:

  1. "tego smaku nie zamieniłbym już na żadne chemiczne sklepowe gówno"

    Ze sklepu czy nie ze sklepu do chleba szacunek trzeba mieć.

    OdpowiedzUsuń
  2. szacunek do polepszacza?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © sztudynt - Blogger Theme by BloggerThemes