8 sierpnia 2012

Rower

Bo w prostocie tkwi piękno :-)






Ponieważ swój pierwszy kupiony za własne pieniądze rower "Kona Stinky 2007" wart 7000 zł już dawno sprzedałem, a pieniądze z tego interesu przejadłem, przepiłem i wysrałem. Przyszedł czas, aby znów wsiąść na rekreacyjne dwa kółka, tym razem jak najniższym kosztem.

Powszechnie wiadomo, iż wycieczki rowerowe są nie tylko zdrowe, ale i bardzo pomocne w obcowaniu z naturą. Wygrzebałem więc stary rower zapomniany od lat zarówno przez właściciela, jak również przez czas.




Miałem tylko wymienić dętkę, a postanowiłem trochę tchnąć życia w ten piękny, prosty rosyjski rower "URAL".





Po rozebraniu na części pierwsze wypadało zakupić materiał ścierny różnorakiej granulacji i przystąpić do żmudnego ręcznego czyszczenia powierzchni lakierowanych. Podobnie postąpiłem z elementami chromowanymi - może za ostro zacząłem ale na błędach człowiek się uczy. Efektem tego prostego procesu, który zajął mi w promieniach słonecznych dobre kilka dni jest taki oto zestaw:


Nieco trudniejszym elementem było lakierowanie. Tylko raz podejmowałem się tej czynności efektem była powierzchnia bardziej chropowata niż papier ścierny. Mimo wszystko postanowiłem nie wydawać pieniędzy na lakierników, wydałem tylko na kilka puszek farby oraz rozpuszczalnika. Wstępne malowanie nie wypadło najgorzej tylko zieleń nie taka jak bym chciał.(malowałem pistoletem zakupionym popularnej sieci marketów z owadem w nazwie)



Oczywiście obręcze trzeba było rozpleść wyczyścić każdą szprychę z osobna, ponownie zapleść, nasmarować łożyska. Opony oryginalne w dobrym stanie, jedynie jak na początku wspomniałem jedna dętka dziurawa. Wszystko to początkowo wydawało mi się trochę trudne, ale z pomocą fachowych rad ojca, oraz tekstów z internetu uporałem się z wszystkim całkiem przyzwoicie.

Fotografii z czyszczenia szprych nie mam, byłem wiecznie ubrudzony od smaru, a i czasu nie było tyle, aby bawić się w fotografa.

Na koniec trzy zbliżenia elementów chromowanych(miejscami chromu już chyba brak, ale nie mam czasu na bawienie się w chromowanie domowym sposobem)





Końcowy efekt jest następujący.




Jak widać diabeł wcale nie taki straszny jak go malują - No to w drogę ;-)

pozdrawiam

3 komentarze:

  1. Pochwalisz się jak czyściłeś chromy, że są takie "nowe"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że się pochwalę, toż to żadna tajemnica.

      Wszystko czego użyłem, aby uzyskać taki efekt widać na poniższej fotografii


      http://s1.pokazywarka.pl/bigImages/1248700/5924315.jpg


      Są to jakieś stare pasty polerskie, filcowa polerka, papier ścierny różnej ziarnistości oraz szmatka. Pierwszy raz się bawiłem w "odnawianie" bez jakiegoś specjalnego przygotowania, po prostu ścierałem materiał dostępnymi mi środkami. Efekt mi się nawet podoba mimo że trochę miejscami wypolerowałem aż za nadto - takie żółtawe przebarwienia.

      Grunt, że rower jeździ i spełnia doskonale swoją funkcję :-)

      pozdrawiam

      Usuń
  2. Ciekawe, postępuje podobnie z starymi rowerami. najgorsze są początki ale zabawy i satysfakcji co niemiara. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © sztudynt - Blogger Theme by BloggerThemes