13 maja 2013

Jeszcze jeden piec rakietowy...

... na razie nie wiem jak będzie wyglądał




Dzisiaj postanowiłem ruszyć w jakimś tam stopniu z budową ostatniego pieca na tym skrawku ziemi. Pierwotnie miał powstać w piwnicy, ale ze względu na to, iż naprawdę mało jemy posiłków smażonych, gotowanych czy też pieczonych. To też trochę zbędny wydaje się taki piec, w dodatku postawiony w zimnej, ciemnej piwnicy.

Postanowiłem go jednak zbudować, bo to zawsze jakieś nowe wyzwanie i ciekawe doświadczenie. Powstanie zatem pod gołym niebem, bo po co ma w piwnicy zajmować miejsce, jak my i tak rzadko z niego będziemy korzystać. Na powietrzu człowiek lepiej się czuje i wśród zieleni zdrowiej oddycha, z kolei gliniany piec raczej nie znosi zmiennych warunków atmosferycznych. Zatem postaram się go jakoś banalnie zabezpieczyć, głównie przed deszczem.

Obecnie piec rakietowy służy nam głównie do pieczenia chleba, chleb natomiast pieczemy raz na tydzień - po dwa bochenki. Czasem na piecyku Ola wyczaruje jakiś np. GULASZ WEGETARIAŃSKI Wolałbym mimo wszystko jeść więcej warzyw i owoców, a mniej chleba - obecnie mam wrażenie, że zjadam za dużo tego wypełniacza. Chociaż ponownie muszę stwierdzić, że nasz chleb jest o niebo zdrowszy i smaczniejszy niż każdy inny zakupiony w sklepie, więc raczej w takich ilościach jaką spożywam nie powinien mi zaszkodzić




Miejsce pod piec wybrałem nie przypadkowo, bowiem w tamtym miejscu już kiedyś palił się ogień i potrawy nam smaczne przygotowywał - nie było to jednak efektywne palenie drewna, ale udało się sporo do jedzenia zrobić.

Miejsce to wyglądało wcześniej tak:


Jak widać na pierwszej fotografii miejsce pod piec utwardziłem starą cegłą, rozbijając ją zwyczajnie młotkiem. Rozmiar wybrałem kompletnie dowolny, taki na oko. W najbliższym czasie zastanowię się jak będzie wyglądał, a następnie pomyślę nad przebiegiem pracy przy jego budowie.

--> GALERIA ZDJĘĆ<--




W powyższej galerii widać również zdjęcie pryzm znajdujących się nieopodal pieca chlebowego na tym samym skrawku ziemi. Kiedy 2 lata temu wraz z Olą postanowiliśmy żyć jak wolni, zdrowi, szczęśliwi ludzie, nie sądziłem że w przeciągu zaledwie tych dwóch lat rośliny, zwierzęta i cała otaczająca nas natura nauczy nas tak wiele i da człowiekowi taką potęgę miłości i niezależności. Najprawdziwsza wiedza tkwi w naturze, bo ona jest prosta, niezmienna i prawdziwa od zawsze - nie oszukuje i zawsze daje więcej niż bierze.

Natura od wieków żywiła wszystkich, zarówno ludzi jak i zwierzęta. Może to wywołać drobny niepokój, ale tak się składa iż wcześniej zwierzęta nie musiały się mordować -bowiem żywiły się wszystkie, bez wyjątku pokarmem roślinnym.


Wcześniej



Obecnie





W tamtym czasie zamiast zielonego skrawka ziemi mieliśmy totalną mordownię wyrządzoną przez nas kompletnie nieświadomie. Człowiek nie myśli, człowiek zwyczajnie kopiuje i powiela błędy większości ogółu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby cały ten ogół nie tkwił w naprawdę ogromnym błędzie, idąc bez zastanowienia ciągle za ślepcem i w dodatku głupcem. Najbardziej smutne jest to, że popełniamy podstawowy błąd, człowiek współczesny(w większości)nie wykazuje żadnej empatii wobec zwierząt i roślin. Morduje wszystko jak leci, bez kompletnego zastanowienia nad swoimi czynami.


Gdzie w nas ludziach(na obraz boga stworzonych) to najsilniejsze uczucie, które powoduje w człowieku to prawdziwe szczęście? Człowiek przestał kochać i miłować wszystko to co mu zostało przez stwórcę dane. Mamy możliwość utworzenia ponownie tutaj, na ziemi raju dla wszystkich, więc lepiej chyba pomyśleć wreszcie i zacząć działać, niż czekać na ten raj obiecany po śmierci - bardzo wątpliwy w obliczy większości z nas, jeśli tylko zrobić sobie rachunek sumienia


W naszym przypadku, zaczęliśmy kompletnie w złym kierunku, postąpiliśmy z ziemią tak jak nas błędnie nauczono obchodzić się z ziemią. Mnie obecnie dziwi to dlaczego ludzi nie zastanawia fakt, iż wszystko rośnie bez pomocy człowieka - wystarczy nie użyć kosiarki przez chociaż jeden cykl księżyca - wówczas zobaczymy ciekawy efekt na naszym uprzednio martwym kawałku gleby. Kiedy pomyśleć, że wszystko to co samo rośnie, może być jedzeniem i lekarstwem to... chyba warto się obudzić


Nasz początek drogi ku wolności wyglądał dokładnie tak

http://ola1985.blogspot.com/2011_03_01_archive.html


Ten nasz początek będę jeszcze wiele razy wspominał, niczym się nie różnimy od całej reszty ludzi. Ale w odróżnieniu do całej reszty, my chcemy żyć wolni, mając świadomy wybór i pełną odpowiedzialność za własne życie - właśnie do tego konsekwentnie i praktycznie dążymy.

Jesteśmy dorosłymi ludźmi i to nam wolno decydować w jaki sposób chcemy żyć, a nasz wybór jest prosty. Spory kawałek ziemi, gdzieś z dala od cywilizacji przekształcimy w prawdziwy raj - praktycznie zerowym kosztem, aby dać dobry przykład wszystkim tym co żyć w szczęściu również by chcieli.



Wpierw jednak musimy zgromadzić środki, by nabyć ten skrawek wymarzonej ziemi.



pozdrawiam
... niech rośliny będą z wami ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © sztudynt - Blogger Theme by BloggerThemes